05 lutego 2013

Driftmoon [Recenzja PC] {RPG}
(2)





                Od jakiegoś czasu brakowało mi fajnego, niezależnego erpega.  Takiego bez kompromisów podbijających sprzedaż i z prawdziwym humorem. Wygląda na to, że los postanowił mi zgotować niespodziankę, podsuwając produkcję fińskiego studia Instant Kingdom – Driftmoon. Nie powiem, miła to niespodzianka.



                Instant Kingdom to malutkie, dwuosobowe studio, które jak dotąd stworzyło kilka niezbyt znanych gier w stylu Magebane 2 (na które, swoją drogą, natknąłem się dobre parę lat temu, hit to jednak nie był). Driftmoon to jak na ich warunki ogromny projekt, powstający już 3.5 roku, w który wkładają masę pracy i serca. I widać efekty, bo iście zacny to erpeg!



                Gra opowiada historię bohatera, który po powrocie do rodzinnej wioski odkrywa, że wszyscy jej mieszkańcy zostali zamienieni w kamienne posągi! Zorientowawszy się w sytuacji, postanawia wyruszyć na wyprawę, której celem ma być odnalezienie ojca i skompletowanie potężnego artefaktu zwanego Pendant of Ressurection. Fabuła jest bardzo solidna, ciekawie przedstawiona, a dialogi i gagi same w sobie są dobrym powodem, żeby zagrać! 


Jeden z fajniejszych NPCów - Blotch the Pirate!


                W ostatnim czasie miałem do czynienia z wieloma przepełnionymi humorem grami, jednak Driftmoon bije wszystkie z nich na głowę, także pod względem wprawności językowej autora tekstów. Gwarantuję, że każdy kto lubi lekkie podejście do fantastyki pokocha tę grę i z szerokim uśmiechem na twarzy będzie cytował znajomym dialogi bohaterów! Napotykane przez nas postaci to zresztą jakość sama w sobie - twórcy wykazali się nie lada polotem, powołując do życia na przykład kraba-pirata Blotcha czy świetlika Fizza. Gwarantuję, że wielu mieszkańców Driftmoon na długo zapadnie Wam w pamięć!

„Gwarantuję, że każdy kto lubi lekkie podejście do fantastyki pokocha tę grę!”



                Jako, że Driftmoon to RPG z krwi i kości, nie zabrakło właściwych dla gatunku elementów. W czasie rozgrywki zwiedzać będziemy krainę podzieloną na lokacje, między którymi przemieścimy się przy pomocy ogólnej mapy. Miejscówki zrealizowano z pomysłem, w każdej z nich znajdziemy kilka zadań pobocznych czy easter-eggów. Co jakiś czas natrafimy też na NPCów oraz przeciwników, z którymi przyjdzie nam walczyć. Przejście gry zajmie na 10-30h, w zależności od stopnia eksploracji świata.
Jeszcze do niedawna taka perspektywa była jedyną dostępną. W najnowszym
patchu dojdzie jednak możliwość delikatnego przechylenia kamery.

                Najciekawszym elementem Driftmoon jest grafika. Grę oglądamy z góry, trochę pod kątem, a bohater zawsze patrzy w kierunku kursora. Istotnie wpływa to na szereg elementów. Najważniejszym z nich jest walka. Potyczki odbywają się w czasie rzeczywistym, a do likwidacji wrogów użyjemy różnorakiej broni białej oraz łuków. Brzmi banalnie? Nic bardziej mylnego! Driftmoon posiada bowiem prosty silnik fizyczny, dzięki któremu na przykład strzały odbiją się od przeciwnika pod naturalnym kątem, a my będziemy musieli zwracać uwagę na otoczenie, w tym wymyślne pułapki. Dodatkowo wspomniany silnik pozwala nam na przesuwanie czy inne manewrowanie wieloma elementami świata gry, co zostało wykorzystane przy konstruowaniu zagadek i ukrywaniu znajdziek!

                Z innych istotnych elementów warto na pewno wymienić oparty na doświadczeniu i poziomach system rozwoju postaci, z bardzo pomysłowo zorganizowanym drzewkiem rozwoju. Jest też prosty, oparty na przepisach crafting, opcja handlu z niektórymi NPCami oraz kilka naprawdę genialnie pomyślanych, unikalnych itemów, np. nosek Rudolfa, który świeci, gdy zbliżamy się do przeciwnika. Ponad to mamy bardzo rozbudowany edytor, pozwalający w łatwy sposób tworzyć i rozpowszechniać mody. Słowem, masa frajdy!

Zagadki nierzadko wymagają nie tylko myślenia, ale i zręczności

                Choć do premiery Driftmoon został jeszcze prawie miesiąc, już teraz jestem przekonany, że w finalnej wersji będzie to świetna, wyjątkowa gra. Nie ma dla mnie w tym małym cudeńku elementu, który by nie zachwycał i naprawdę trudno znaleźć jakieś minusy. Jeszcze do niedawna mógłbym napisać, że nie wszystkim podoba się kąt kamery, ale Instant Kingdom i to zmienili, na prośbę graczy! Tak więc z czystym sercem polecam Driftmoon każdemu fanowi RPG i wszystkim graczom w ogóle. Gra jest solidna, przepełniona pomysłową zawartością i daje naprawdę dużo radości. Zapewniam, że się nie zawiedziecie!

                 Jeżeli zrecenzowana gra wydaje Ci się ciekawa, wejdź TUTAJ i zagłosuj na nią w programie Steam Greenlight!


Plusy
Minusy
  •  Naprawdę solidne RPG
  • Ciekawa historia
  • Barwne postaci
  • Silnik fizyczny daje masę frajdy
  • Masa świetnych pomysłów!
  • Dość wyjątkowy kąt kamery
  • Istna perełka

  • Brak. Serio, nie ma tu niczego, do czego mógłbym się przyczepić.


Przypominam, że na facebookowej stronie bloga wciaż można wygrać przedpremierową kopię Driftmoon! Zachęcam, w tego erpega nie można nie zagrać!

2 komentarze:

  1. Potwierdzam, Driftmoon to rzeczywiście perełka o grywalności i złożoności pierwszego Gothica!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko się nie zgodzić :-) Mam tylko nadzieję, że przebiją się i gra odniesie należny jej sukces!

      Usuń